fbpx
Blog poświęcony nowym technologiom, gdzie znajdują się recenzje ciekawych urządzeń.
Predator Helios Neo 16

Predator Helios Neo 16 – bestia wśród gamingowych laptopów?

Z czym kojarzy Wam się słowo “Predator”? Dla mnie idealnymi określeniami są: bestia, nie do pokonania, potwór, zwycięzca. Dziś pod lupę weźmiemy sprzęt marki Predator, a dokładnie model Helios Neo 16. Czy wspomniane przeze mnie definicje idealnie opisują dzisiejszego bohatera recenzji? 

Słowem wstępu, dla osób, które nie wiedzą, czym jest Predator – jest to gamingowa marka Acera, która od jakiegoś czasu „oddzieliła się” od niego. Chociaż Acer jest nadal jej właścicielem i wydaje sprzęty pod takim nazewnictwem, tak w nomenklaturze poprawnie będziemy mówić Predator, a nie Acer Predator. Zatem Predator Helios Neo 16, to jedna z propozycji, jaką producent posiada w swojej ofercie. Dzięki takiemu rozwiązaniu potencjalny kupujący ma możliwość dokładnego dobrania specyfikacji komputera do swoich wymagań. 

Pokaż kotku, co masz w środku – rzut oka na specke i wygląd

Na potrzeby przeprowadzenia testów udostępniony został mi model, który z pewnością należy do czołowej topki jeżeli chodzi o zastosowane podzespoły. Procesor, jaki znalazł się w tym egzemplarzu, to 20-rdzeniowy Intel i7-14700HX o taktowaniu bazowym 2.10 GHz z turbo boostem do 5.50 GHz. Za renderowania grafiki odpowiada karta graficzna NVIDIA GeForce RTX 4070 Laptop z 8 GB GDDR6 i TDP do 140 W. Całość dopełnia 32 GB pamięci RAM DDR5 5600 MHz oraz 1 TB dysku SSD. Jeżeli chodzi o łączność, to Predator Helios Neo 16 posiada najnowszy standard Wi-Fi 6E oraz Bluetooth 5.3, co pozwoli na wysoką jakość połączenia z siecią bez konieczności trwałego w związku z kablem.

Całość na papierze wygląda naprawdę imponująco i z pewnością wystarczająco, aby zapewnić wysoką wydajność na kolejne lata. Niemniej nie raz były już sytuacje, kiedy papier mówił jedno, a rzeczywiste użytkowanie – drugie. 

Przed przejściem do samej wydajności warto poruszyć jeszcze kwestię wykonania oraz wykorzystanych materiałów. Predator Helios Neo 16 to z pewnością bardzo ładna i dobrze złożona konstrukcja. Nie ma tutaj mowy o żadnych niedopracowanych elementach, skrzypiącej klapie, czy źle spasowanej konstrukcji. Muszę przyznać, że producent zadbał o każdy szczegół. Mimo wszystko “nie wszystko złoto co się świeci”. Laptop, ze względu na swoje wykończenie, potrafi w łatwy sposób złapać odciski palców, co może wpłynąć na jego aspekt wizualny. Bez obaw, szmatka z mikrofibry robi swoje i potrafi szybko rozprawić się z nieproszonymi „gośćmi”.

Pozostając w temacie konstrukcji, warto wspomnieć o portach, jakie znalazły się w Predator Helios Neo 16, a tych jest całkiem sporo. Zacznę o tego, co uważam za naprawdę rewelacyjne rozwiązanie, które w przypadku gamingowych sprzętów jest przemyślane pod względem user experience. Jedne z ważniejszych portów tj. złącze zasilania, HDMI 2.1, 2x Thunderbolt 4 znalazły się na tyle urządzenia. Sprawia to, że pozbywamy się plątaniny kabli podłączonych od boku komputera, ale także niwelujemy problem z przypadkowym strąceniem laptopa przez zahaczenie o nie.

Oprócz tego, do dyspozycji użytkownika dostępne są: Ethernet, USB 3.2 1 gen., slot na karty microSD (można byłoby pokusić się o pełnowymiarowe SD, ale, tak czy siak, chapeau bas), port combo jack oraz 2x USB 3.2 2 gen. z możliwością ładowania. Komplet takiej ilości złącz jest świetny i rozwiązuje problem, a zarazem potrzebę korzystania z dodatkowych docków czy przejściówek (chociaż macie taką możliwość). 

Z ciekawych akcentów odnotuję dodatkowe „wzory” umieszczone na klapie laptopa, podświetlane logo Predator oraz przeźroczystą listwę z tyłu. Podsumowując, Predator Helios Neo 16 jest naprawdę ładnym urządzeniem, którego nie można się wstydzić, a osoby, które sympatyzują z RGB, również go polubią. Należy jednak pamiętać, że wygląd to kwestia gustu, a jak wiadomo, o gustach się nie dyskutuje.

Predator Helios Neo 16
Predator Helios Neo 16 fot. Marcin Surmacz | Technologicznie to i owo

Jak z tą wydajnością Panie Helios?

Jeżeli wygląd mamy już za sobą, to należy przejść do najważniejszej rzeczy – wydajności. Jak już wspomniałem we wstępie, model, który dotarł do mnie do testów, to prawdziwy kombajn. Produkcje, jakie na nim ogrywałem to połączenie nowości z klasykami. Wszystko wyświetlane jest na 240 Hz matrycy WQHD ze wsparciem technologii NVIDIA G-Sync (o samej matrycy nieco później).  

Zacznijmy więc od tych klasyków – Counter Strike 2, FPS cieszący się sporą popularnością wśród graczy. Laptop zapewni nam naprawdę komfortową rozgrywkę zarówno na zasilaniu bateryjnym, jak i również po sieci. W przypadku pierwszego scenariusza możemy spodziewać się około 120 klatek na sekundę, przy maksymalnej rozdzielczości oraz wysokiej jakości ustawień graficznych. Chcąc zagrać na maksymalnych ustawieniach, musimy się liczyć już z mniej płynną, ale nadal grywalną rozgrywką – mówię tutaj o średniej około 60-80 fpsów. Po podłączeniu zasilania możemy wyciągnąć z laptopa maksymalną wydajność. Grając na wysokich ustawieniach, ilość generowanych klatek nie spadła poniżej 200, zaś na maksymalnych opcjach poniżej 120-150. Zatem gracze tego tytułu z pewnością będą mogli realizować swój e-sportowy sen.

Predator Helios Neo 16
Predator Helios Neo 16 fot. Marcin Surmacz | Technologicznie to i owo

Kolejno przejdźmy do „będę grał w grę”, czyli Shadow of the Tomb Raider. Tutaj grę postanowiłem uruchomić w czterech scenariuszach. Dwa pierwsze to ustawienia wysokie i najwyższe przy maksymalnej rozdzielczości. Klatkaż wyniósł wówczas około 100 FPS (przy ustawieniach wysokich) oraz 91 FPS (przy najwyższych ustawieniach). Kolejno postanowiłem wesprzeć się technologią NVIDIA RTX DLSS przy scenariuszu „Jakość”. I tak uzyskałem około 123 FPS (przy wysokich ustawieniach) lub 114 FPS (przy full detalach). Sprawia to, że możemy cieszyć się tą grą z naprawdę ładną grafiką, szczególnie że sama sceneria gry i widoki zapierają dech w piersiach.

Oprócz tego, udało mi się pograć chwilę w Cyberpunk 2077, a jak dobrze wiemy, gra ta potrafi wykorzystać zasoby komputera co do joty. W tym przypadku przetestowałem kilka wersji ustawień przy pełnej rozdzielczości. Na początek wziąłem preset “Wysokie” – tutaj średnia ilość generowanych klatek wynosiła około 80 FPS, a więc na spokojnie możemy pograć w większej płynności. Następnie wskoczyłem oczko wyżej wybierając “Ultra”. Również możemy uruchomić gierkę na tych ustawieniach ze średnim FPS około 56 klatek. Odrobinę mniej będziemy mieć w trybie z włączonym Ray Tracingiem i średnią grafiką, gdyż uzyskałem wynik około 51 fpsów. Zostając przy takiej samej ilości klatek, możemy skorzystać z RT i grafiki ustawionej na Ultra. Chcąc jednak cieszyć się Ray Tracingiem i Path Tracingiem musimy być zadowoleni z około 32 klatek na sekundę. Możliwe, że przy własnych ustawieniach i metodą prób i błędów można byłoby osiągnąć lepsze wyniki, ale nie na tym to polega, by większość czasu spędzić zamiast w grze to w jej menu.

Poniżej możecie również znaleźć kilka wyników z testów syntetycznych, jakie udało mi się przeprowadzić w celu sprawdzenia wydajności poszczególnych podzespołów.

Każdy gracz z pewnością wie, że bardziej wymagające tytuły potrafią znacząco obciążyć nawet najlepsze podzespoły. Ważne jest zatem, aby zainstalowany system chłodzenia potrafił poradzić sobie na tyle dobrze, by po pierwsze użytkownik bez problemu mógł grać w swoje ulubione produkcje, a po drugie nie doprowadzić do throttlingu. W przypadku Helios Neo 16 producent zastosował w nim autorski system chłodzenia AeroBlade 3D, który w połączeniu z pastą termoprzewodzącej z ciekłego metalu, pozwolił na skuteczne chłodzenie całego sprzętu. Podczas długich sesji w grach laptop faktycznie wydzielał sporo ciepła, jednak sama obudowa nie nagrzewała się do takiego stopnia, by uniemożliwić mi korzystanie z wbudowanej klawiatury. Faktycznie w miejscu numpada gromadzone ciepło było wyczuwalne, ale nie na tyle by powodowało dyskomfort z tego tytułu. 

Jednak nie samymi grami człowiek żyje, ale również czasami trzeba i popracować. Laptop z tą specyfikacją idealnie sprawdzi się dla osób pracujących w branży kreatywnej, przyśpieszając przy tym powierzone mu obowiązki. Dla mnie, osoby, która dodatkowo wprowadza sporo tekstu, zaletą jest również bardzo wygodna klawiatura. Ta posiada odpowiedni skok klawiszy oraz ich rozmieszczenie, co przy długich sesjach (nie tylko w grach) jest bardzo ważne. Do działania samego touchpada również nie mam zastrzeżeń, jednak wiadomo, co myszka, to myszka. 

A co z multimediami? Mówisz, masz…

Jeżeli chodzi o multimedialne zaplecze tego Predatora, to jest nim naprawdę zadowolony (chociaż to mało powiedziane). Pomimo że zamontowana matryca nie jest OLEDem, to cechuje się ona bardzo ładnymi kolorami, szerokimi kątami widzenia, wysokim, 240 Hz odświeżaniem i do tego wsparciem G-Sync. Taka kombinacja spokojnie wystarczy na kolejne lata korzystania z tego mobilnego centrum rozrywki nie tylko do grania w gry, ale również oglądania filmów. W przypadku głośników niestety, ale zachwytu nie będzie. Oferują one przeciętną jakość, brakuje głębi, basu czy wysokich tonów. DTS nieco ulepsza ich brzmienie, jednak pod tym względem mogłoby być nieco lepiej. Mimo wszystko dobrze, że na pokładzie znalazł się port słuchawkowy, dzięki czemu możemy podłączyć do komputera nasz ulubiony headset i cieszyć się lepszą jakością dźwięku. Jeżeli natomiast chcielibyście porozmawiać ze znajomymi czy rodziną, Predator Helios Neo 16 posiada dobry zestaw mikrofonów oraz kamerkę, a technologia PurifiedVoice 2.0 wspomaga Was nie tylko niwelując zakłócenia w tle, ale również zapewniając czysty głos, tak aby Wasi rozmówcy słyszeli Was głośno i wyraźnie.

Predator Helios Neo 16
Predator Helios Neo 16 fot. Marcin Surmacz | Technologicznie to i owo

Pozostając jeszcze chwile w tematyce oprogramowania warto jeszcze wspomnieć o dedykowanej aplikacji Predator Sense. To nic innego, jak centrum dowodzenia naszego komputera. Znajdziemy w nim najważniejsze ustawienia jak przykładowo tryb działania. Dodatkowo są tutaj ustawienia podświetlania, więc możemy dopasować je do swoich preferencji. Oprócz tego producent nie zapomniał o wyświetlaniu kluczowych informacji tj.taktowanie procesora, jego obecne zużycie i również danych na temat pozostałych komponentów. 

Czy Predator Helios Neo 16 to prawdziwy potwór, w którego warto się zaopatrzyć? 

Zatem podsumujmy, a jednocześnie zadajmy sobie pytanie – czy warto zainwestować w Predator Helios Neo 16? Jeżeli poszukujecie wydajnego laptopa, który nie tylko będzie świetnym urządzeniem do grania, ale również i pracy, to owszem. To wielofunkcyjna platforma zapewniająca świetne doznania z gier, potrafiąca na dodatek przyśpieszyć pracę w branży kreatywnej. W wadze 2.8 kg otrzymujemy mobilną bestię do zadań specjalnych. Jedyne, co może przerażać, to cena, która na dzień publikacji wynosi 9 999 zł. Laptop w recenzowanej konfiguracji możecie kupić w sklepie producenta, albo w bardzo podobnej w Media Expert

9/10
Total Score