Xperia 1 to jeden z tych telefonów, który budzi wśród użytkowników dość mieszane uczucia. Z jednej strony innowacyjny, z rzadko występującymi proporcjami ekranu z technologią 4K OLED, a z drugiej nieporęczny,mało ergonomiczny czy nawet dziwaczny. Jedynka już parę miesięcy przed premierą zapowiadana była jako twór nie samego Sony Mobile, a urządzenie przy wysiłku kooperacji kilku działów japońskiej firmy.

Korporacja przeszła kilka zmian w ostatnim czasie. Ich potrzebę wyjaśniał Adam Marsh, jeden ze specjalistów ds. marketingu Sony Mobile. Japończycy dość późno lech chyba zauważyli, że coś niedobrego dzieje się z ich smartfonami i tym razem postawili na technologie na których znają się najlepiej: audio, gry oraz przede wszystkim jakość przedstawianego obrazu. Co z tego wyszło? Po części mieliśmy okazję ujrzeć owoc owych prac przy okazji premier Xperii 10 oraz Xperii 10 Plus, niemniej jednak to dopiero Xperia 1 pokazuję pełnię efektów prac. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z relacją na temat tego modelu, gdzie opisuje odczucia, jakie towarzyszyły podczas korzystania z najnowszego flagowca Sony.

Specyfikacja

  • Wymiary i waga: 167 x 72 x 8.2 mm, 178 g
  • Wyświetlacz: OLED 6.5 cala, 4K+, 21:9
  • SoC: Snapdragon 855 (1x Kryo 485 2.84 GHz + 3x Kryo 485 2.42 GHz + 4x Kryo 485 1.8 GHz) z grafiką Adreno 640
  • RAM: 6 GB
  • Pamięć wewnętrzna: 128 GB (z możliwością rozszerzenia przez kartę MicroSD)
  • Aparat główny: 12 Mpix (f/1.6) + 12 Mpix (f/2.4, teleobiektyw) + 12 Mpix (f/2.4, obiektyw szerokokątny
  • Aparat przedni: 8 Mpix (f/2.0)
  • Bateria: 3330 mAh
  • Łączność: Wi‑Fi 802.11 a/b/g/n/ac, Bluetooth 5.0, USB typu C, NFC
  • Dodatkowe: czytnik linii papilarnych, certyfikaty IP65 / IP68

Pierwsze wrażenia, obudowa i wykonanie

Pierwszy kontakt z Xperią 1 może wywołać u nas mieszanie uczucia i całkowicie rozumiem osoby, które mają spore obawy przed jej zakupem. Szczególnie jeśli do tej pory nie obcowało się z telefonami o proporcjach ekranu 21:9. Urządzenie jest długie, a przy tym dosyć wąskie, co powoduje, że przez przeciwników takiego formatu w smartfonach nazywane jest “pilotem do telewizora”.

Warto jednak pamiętać, że nie tak dawno z podobną krytyką spotkał się notch w iPhone’ach, po czym większość producentów nałogowo zaczeła to stosować w swoich urządzeniach. W tym przypadku notch’a nie ma. Sony ma jednak swoje argumenty za tym, by takie proporcje ekranu stosować. Xperia 1 na swoim przednim panelu prezentuje przede wszystkim bardzo dużo treści. To odróżnia ten model od innych wcześniejszych Xperii, gdzie ramki zajmowały sporo frontu. Tutaj są one minimalne, dolna niemal niedostrzegalna, natomiast górna wynosi zaledwie 6-7 mm. Telefon prawie w całości pokryty jest szkłem Gorilla klasy 6 oprócz korpusu, który jest aluminiowy.

Używanie owego urządzenia bez etui skończy się tym, że będzie on ciągle “wypalcowany”. Czysty telefon prezentuje się bardzo dobrze oraz sprawia wrażenie ekskluzywnego. Producentowi nie można nic zarzucić w kwestii spasowania elementów. Nic nie odstaje ani tym bardziej nie trzeszczy przez co mamy wrażenie, iż jest to jednolita bryła. Głównym mankamentem urządzenia są jego rozmiary. Wydłużony kształt nieco utrudnia operowanie jedną ręką, a dosięgnięcie górnej belki z początku wydaje się wprost niemożliwe.

Tył urządzenia to głownie trafla szkła oraz 3 oczka obiektywów, które wystają około 1 milimetra ponad obudowę. O ile nie powoduje to problemów przy użytkowaniu telefonu to może to sprawiać kłopoty jeśli dbamy aby nasz smartfon miał możliwie jak najmniej rys.

Nie znajdziemy w tym modelu złącza typu jack 3.5mm. Pocieszające jest to, że producent nie zrezygnował z dwustopniowego spustu aparatu, czego brakowało w Xperii 10. Klawisze głośności podobnie jak w poprzednich modelach oddzielono od przycisku power z wbudowanym czytnikiem linii papilarnych. Sam sensor jest szybki chociaż w moim przypadku nie raz musiałem się natrudzić aby dobrze przyłożyć palec. Jednym z minusów budowy urządzenia jest ulokowanie głośników. Podczas gdy jeden znajduje się na przednim panelu, drugi znajduje się na krótszej krawędzi Xperii. Powoduje to, że bardzo łatwo zakryć ten drugi poczas gdy mamy smartfon w pozycji horyzontalnej.

Ekran

W przypadku tego modelu to 6.5-calowy wyświetlacz przykuwa największą uwagę. Jednak to nie rozmiar ma tu znaczenie, a jakość wyświetlanego obrazu. Przy codziennym użytkowaniu zapewne tego nie dostrzegamy, ale wystarczy uruchomić film wypełniający całą przestrzeń aby zobaczyć magię jaką prezentuje nam wyświetlacz o rozdzielczości 3840×1644 co w połączeniu z technologią OLED oraz HDR daje naprawdę świetne wrażenia.

Za to, czego dokonano w kwestii prezentacji obrazu, producentowi należą się solidne brawa. Każdy, kto ma możliwość wzięcia do ręki tego smartfona, powinien za punkt obowiązkowy obrać sobie przynajmniej wykonanie testu działania wideo.Na koniec tego punktu, chciałbym zwrócić uwagę na oferowaną maksymalną wartość podświetlenia. Praktycznie nie ma momentu by wyświetlacz Xperii 1 był nieczytelny.

Odnajdujemy w zasadzie tylko jeden minus i to nie związany bezpośrednio z Sony. Nie każda aplikacja i nie każdy materiał wideo wyświetlony zostanie na całym panelu. Po prostu wiele z nich nie zostało przystosowane do 21:9.

Bateria

Sony Xperia 1 ma baterię o pojemności jedynie 3330 mAh. Wydaje się, że to trochę za mało, jak na topowy smartfon z ekranem 6,5 cala. W praktyce jednak tragedii nie ma, gdyż urządzenie wytrzymywało pełny dzień intensywnej pracy lub prawie dwa dni w cyklu mieszanym, gdy używaliśmy tylko Wi-Fi do połączeń z internetem.

Smartfon wspiera technologię szybkiego ładowania Power Delivery. Przy użyciu 18 W ładowarki z zestawu w ciągu 35 minut uzyskamy 50% naładowania ogniwa, a po ok. 80 minutach dobijemy do 100%.

Niestety, nie mamy tu opcji ładowania bezprzewodowego. W tej cenie to spory minus.

Aparat

Patrząc moim okiem stwierdzam, że w tej cenie mogło być trochę lepiej. Mamy tu do czynienia ze smartfonem za cztery tysiące złotych, ale aparat odstaje jednak od tego z takich urządzeń jak Huawei P30 Pro chociażby.

Nie zrozumcie mnie też źle, nie twierdzę, że zdjęcia wykonane tym aparatem są w ogóle do niczego. Są niezłe, ale po prostu twierdzę, że są w tej cenie smartfony, które są znacznie lepsze pod tym kątem. Gdy na zewnątrz się ściemni pojawiają się pierwsze szumy, a i niekiedy są  problemy ze złapaniem ostrości. Warto też zauważyć, że w trybie automatycznym nie mamy HDR, ani dedykowanego trybu nocnego.

W Jedynce znalazło się miejsce na kilka spektakularnych jak na Sony rozwiązań. Po pierwsze,  zastosowanie 3 matryc. Po drugie, wykorzystanie przynajmniej jednej matrycy o jasnej przysłonie (w tym wypadku f/1.6). Po trzecie wykorzystanie ultraszerokiego kąta.

Tego wcześniej nie można było doświadczyć w Xperiach, a przynajmniej nie w przypadku głównego aparatu. Bardzo cieszy, że producent w końcu zdecydował się poprzenosić część funkcji z aparatów cyfrowych.

W Xperii 1 pojawia się bardzo dobrze działający Eye Autofocus oraz technologia śledzenia AF/AE z prędkością do 10 kl./s. Co ważne, a czego już od dłuższego czasu brakowało w Xperiach, w końcu obecna jest stabilizacja optyczna (w połączeniu z EIS).

Na temat Super Slow Motion rozpisywać się nie będę, efekty są identyczne jak w przypadku Xperii XZ3 (czyli dobre).

Podsumowanie

Całość moich zmagań z Xperią 1 mógłbym podsumować jako pozytywne zaskoczenie od Sony. Poprzednie Xperie wyróżniały się na tle innych, ale nie tak bardzo, jak robi to obecnie Jedynka. Telefon, owszem, ma nienaturalny kształt, ale przyzwyczajamy się do niego szybciej, niż nam się może wydawać.

Pod względem multimediów oferuje często więcej niż pozostali producenci. Urządzenie należy pochwalić przede wszystkim za wyświetlacz, oprogramowanie, wydajność oraz aparat. Ten ostatni znacznie się poprawił w ciągu ostatnich 2 lat w Xperiach. Czy Wy się na to zdecydujecie? Trudno powiedzieć. Na pewno w przypadku tego modelu zniechęcająca jest na chwilę obecną cena. Niespełna 4000 zł wydaje się być przesadą, przynajmniej jak na polski rynek. Być może gdyby Japończycy zdecydowali się na wykorzystanie pojemniejszego akumulatora dla wielu z Was Xperia 1 byłaby idealnym wyborem i zamówień byłoby więcej.

Trzymam kciuki za sukces Jedynki, bo w mojej ocenie warto się nią zainteresować.

Author