Philips Brilliance 439P

Philips Brilliance 439P | Recenzja

Przeważnie każdy z nas posiada w swoim domu monitor. Oczywiście zależność ta nie dotyczy osób posiadających laptopa, chociaż i tak znajdą się tacy, co podpinają taki komputer pod zewnętrzne źródło obrazu. Nie powiem, sam się do nich zaliczam. Jest to wiele wygodniejsze, niż praca na dość małej przekątnej szczególnie gdy mamy otworzonych sporo programów, czy ogólnie okienek.

Dziś dzięki Philipsowi mam możliwość zaprezentowania Wam naprawdę ciekawego rozwiązania, ale zajmującego dość sporo miejsca. Oto Philips Brilliance 439P, czyli ultrapanoramiczny monitor o proporcjach ekranu wynoszących 32:10.

Philips Brilliance 439P – specyfikacja

  • Przekątna ekranu – 43,4″
  • Powłoka matrycy – przeciwodblaskowa
  • Rodzaj matrycy – W-LED, VA LCD
  • Rozdzielczość ekranu – 3840 x 1200
  • Częstotliwość odświeżania ekranu – max. 100 Hz
  • Jasność – 450 cd/m2
  • Czas reakcji – 4 ms (szarość)
  • Rodzaje wejść/wyjść: DisplayPort 1.4 x2, HDMI 2.0, USB-C 3.2 x2 (z funkcją zasilania do 90 W), USB 3.2 x4 (jeden z funkcją szybkiego ładowania BC 1.2), wejście słuchawkowe, RJ45

Philips Brilliance 439P – budowa i wykonanie

Pierwsze, o czym trzeba wspomnieć, to to, że monitor ten jest naprawdę ogromny. Decydując się na jego ewentualny zakup, upewnijcie się, że posiadacie wystarczającą ilość miejsca na swoim biurku bądź stole. Jego wielkość na stole to 1058 × 560 × 303 mm, więc całkiem sporo. Waga również nie powinna nikogo zadziwić – 14,37 kilograma.

Philips Brilliance 439P

data-full-width-responsive="true"

 

Do jakości zastosowanych materiałów nie ma najmniejszych uwag, gdyż jest po prostu bardzo dobrze. Co prawda w większej części jest to plastik, lecz podczas testów nie złapał on żadnych zarysować, czy innych uszkodzeń. Byłoby to trochę nie logiczne, bo przecież nie rzucamy nim, tylko stawimy w jednym miejscu i stoi on na nim przez kolejne kilkanaście lat.

Metalowa podstawa może i jest lekko za duża, ale plusem jest to, że spokojnie możemy coś w niej położyć, więc dzięki temu nie tracimy aż tak dużo miejsca na stoisku. Sam monitor posiada możliwość regulowania jego wysokości oraz kąta widzenia, co jest bardzo przydatne.

 

Nie będzie niczym odkrywczym, jak powiem, że wszelkie kable będziemy podłączać od jego spodu. Za to od góry znalazł się mechanizm z ręcznie wysuwanym elementem kamery i czujników, o których powiem później.

Philips Brilliance 439P – działanie

Jest to pierwszy mój pierwszy model, który posiada inne proporcje wyświetlanego ekranu niż te w standardowych monitorach. Nie powiem, potrzeba kilku minut, by do tego się przyzwyczaić. Jednak po tym czasie ogarnięcie całego obszaru roboczego jest bardzo łatwe. By z niego skorzystać, postanowiłem podłączyć do niego mojego laptopa, na którym bardzo często pracuje, gdyż jest to o wiele wygodniejsze rozwiązanie. Oczywiście mówię tutaj o przemieszczaniu się, gdyż z komputerem stacjonarnym mógłby być już mały problem 😉.

Philips Brilliance 439P posiada wbudowanych hub, dzięki czemu ograniczenie dwóch portów stało się dla mnie czyś, o czym mogłem spokojnie zapomnieć. By móc z tego skorzystać należy podłączyć monitor do komputera przy pomocy kabla USB-C. Z samego huba również można skorzystać przy pomocy jednego z portów USB-A. Przewidziane jest to dla osób, które chcą podłączać ten monitor przez inny kabel niż USB-C. Jeżeli jednak posiadacie laptopa z takim wejściem, to polecam użyć portu z oznaczeniem 75 W. Pozwoli to na przesyłanie obrazu, ale także dostęp do dużej ilości portów, a co najważniejsze ładowanie sprzętu. Dzięki temu w razie potrzeby nagłej zmiany stanowiska macie pewność, że Wasz laptop jest naładowany i przygotowany do mobilnej pracy.

Philips nie zapomniał również o przełączniku KVM, który pozwala na podłączenie wszystkich peryferiów do dwóch komputerów naraz. Działa to na zasadzie przełączania się huba w zależności od wybranego przez nas komputera.

Zapewne zapytacie – ale jak się pracuje na takim monitorze? Już śpieszę z odpowiedzą. Bardzo dobrze! Jeżeli pracujecie w Excelu, programach do montażu filmów, bądź tworzenia animacji, to docenicie tak sporą szerokość ekranu. Spokojnie zmieścicie na nim o wiele więcej kolumn, czasu na osi czasu, a problem z ciągłem przesuwaniem staje się raptownie rozwiązany. Jedynym mankamentem (wyłącznie dla grafików) może okazać się lekko zakrzywiona matryca. Oczywiście jest to bardzo zrozumiałe i przemyślane rozwiązanie, gdyż wspomaga ono objęcie wzrokiem całości monitora.

Philips Brilliance 439P posiada wbudowane głośniki. Fakt, nie są one może mega rewelacyjne, ale spokojnie wystarczą to przeciętnego oglądania filmików na YouTube, czy słuchania muzyki podczas pracy. Również sprawdzą się one do przeprowadzania rozmów przez Skype czy inne komunikatory głosowe, co niesamowicie sprawdza się w panujących czasach.

Wbudowana kamera to zbawienie…

Jako student muszę powiedzieć Wam, że dzięki temu modelowi bez problemu przebrnąłem przez sesję. W czasach, gdy zaliczenia odbywały się zdalnie moja uczelnia (i inne pewnie też) wymagała, by podczas trwania egzaminu posiadać włączony mikrofon i kamerę. Dla mnie nie byłoby to większego problemu, gdyż posiadam to w laptopie, lecz gdyby nie on musiałbym wyposażyć się w dodatkowe urządzenia do mojego komputera stacjonarnego.

Oczywiście podłączając laptopa do tego monitora, jego klapę zazwyczaj zamykałem, bo nie potrzebowałem widzieć drugi raz tego samego, bądź rozszerzonego ekranu. Wysuwana kamera pozwoliła na spokojne przebrnięcie przez sesję. Oprócz tego przydała się też do konferencji, które wtedy odbywały się np. przy pomocy Microsoft Teams.

Philips Brilliance 439P

Oprócz tego kamera te posiada szereg czujników. Po ich wykryciu przez system Windows pozwolą one na skonfigurowanie opcji logowania twarzą Windows Hello. Ta działa naprawdę sprawnie i nie mam do tego żadnych zastrzeżeń.

Ważne, że gdy kamera jest schowana w swoim wycięciu, to jest ona po prostu wyłączona. Nawet po włączeniu aplikacji aparatu, czy czegoś takiego nie uruchomi się ona. Świetne zabezpieczenie!31

Podsumowanie

Philips Brilliance 439P to kawał dobrego sprzętu. Z pewnością będzie mi ciężko pracować po jego oddaniu, gdyż bez problemu rozkładałem na nim kilkanaście okienek na raz. Tworzenie animacji i filmów również było bajką. Zatem czy do takiej pracy mogę go polecić? Oczywiście, że tak. Pamiętajcie tylko (tak jak zaznaczyłem na wstępie) jest on dość spory i potrzebujecie trochę miejsca na biurku, by go zmieścić.

Philips już nie raz pokazał, że ich monitory są warte uwagi, a ten model tylko utwierdza w tym przekonaniu. Gratulację! Pozwolę sobie przyznać mu tytuł Rekomendacji Techtoiowo, gdyż zasłużył on na to.

Rekomendacja Techtoiowo

data-full-width-responsive="true"
Czytaj więcej
TP-Link TL-WR844N oraz TL-WR820N – tanie, niezawodne routery w standardzie N300