Samsung Galaxy S9+ | Recenzja

Jak dobrze wiemy, smartfony z roku na rok drożeją, a co za tym idzie, nie każdego stać na zakup telefonu z wyższej półki. Co jednak, gdy chcemy, aby nasz telefon właśnie taki był? Idziemy do jakiegoś sklepu z elektroniką i szukamy czegoś w kwocie powyżej czterech tysięcy. Zdaje sobie sprawę, że jest ich bardzo dużo, ale dziś zajmiemy się modelem jednej z najbardziej znanych firm, czyli Samsungiem Galaxy S9+.

Nie zawsze bywa tak, że ten drogi smartfon jest najlepszym rozwiązaniem, bo niekiedy nie wykorzystujemy jego potencjału, a tylko chcemy się nim pochwalić. Co jednak, gdy potrzebujemy takiego sprzętu, który nas nie zawiedzie? W dzisiejszej recenzji postaram się przedstawić Wam, dlaczego ten model jest wart Waszego zainteresowania.

1. Specyfikacja

Na samym początku przyjrzyjmy się samej specyfikacji:

  • Procesor – Samsung Exynos 9810 8x 2,90 GHz
  • Układ graficzny – Mali G-72 MP18
  • Pamięć RAM – 6 GB
  • Pamięć wbudowana – 64 GB (z możliwością rozbudowy przez kartę micoSD)
  • Ekran – 6.20 cala o rozdzielczości 1440 x 2960 px Super AMOLED
  • Aparaty:
Tył Przód

12 Mpx f/1.5-2.4 z AF, EIS, OIS

8 Mpx f/1.7 z AF
12 Mpx f/2.4 z FF
[AF – Autofocus, EIS – elektroniczna stabilizacja obrazu, OIS – optyczna stabilizacja obrazu, FF – Full-Frame (pełna klatka)]
  • Bateria – 3500 mAh

2. Budowa i wykonanie

Samsung Galaxy S9+ został wykonany z dwóch tafli szkła. Jak przystało na Samsunga, wszystko jest dobrze spasowane, więc nie mogę się do niczego przyczepić. Jednak – polecam wyposażyć się w jakieś etui, ponieważ smartfon ten lubi łapać rysy, a to już nie wygląda za ładnie.

data-full-width-responsive="true"

Na przodzie urządzenia znajdziemy 6,20 calowy ekran, nad nim głośnik do rozmów/multimedialny, aparat do selfie, wiele czujników, diodę powiadomień i skaner tęczówki oka. Przyciski do regulacji głośności oraz Bixby zostały umiejscowione na lewej krawędzi, a przycisk zasilania na prawej. Port USB-C, głośnik multimedialny, mikrofon i (co najważniejsze) złącze słuchawkowe, znajdziemy na spodzie. Na przeciwległej stronie znajduje się hybrydowy slot na karty, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Z tyłu dopatrzymy się podwójnego aparatu, skanera linii papilarnych, pojedynczej, skutecznej diody LED i pulsometru.

3. Działanie

Przechodząc do działania samego telefonu, nie mam żadnych uwag. Przez większość trwania testu funkcjonował on bez problemu, jednak niekiedy potrafił on złapać małą zadyszkę. Na ogół jest to urządzenie o dużej mocy, więc dla osób, które nie będą z niego wyciskać siódmych potów, będzie sprawował się rewelacyjnie. Sześć gigabajtów pamięci RAM robi swoje, więc znaczna większość aplikacji zostaje w pamięci. Nie ma mowy o przeładowaniu się ich w krótkim czasie, a co dopiero po włączeniu kilku innych.

4. Multimedia

Na samym początku zajmijmy się wyświetlaczem. Ekran jaki znalazł się w tym modelu, jest po prostu fenomenalny. Kąty widzenia i jasność maksymalna stoją na wysokim poziomie, zaś minimalna mogłaby być odrobinę ciemniejsza, chodź i tak jest bardzo dobrze. Kolory – jak w każdym tego typu wyświetlaczu – są idealne, co prawda jest to tylko i wyłącznie moja opinia, ponieważ nie każdy uwielbia tak nasycone kolory, jakie serwuje nam Samsung. Istnieje jednak możliwość zmiany ich intensywności oraz balansu bieli. Jest również opcja uruchomienia funkcji ochrony wzroku, zwanej Wam bardziej jako filtr niebieskiego światła.

Przechodząc dalej – omówmy sobie głośniki. Model ten korzysta z dwóch głośników (podobnie jak Mate 10 Pro). Do ich działania nie mam żadnych zastrzeżeń. Dźwięk, który się z nich wydobywa, jest miły dla ucha, a przy tym dobry jakościowo. Na pewno Samsungowi należą się gratulację z powodu nie podążania za głupim trendem usuwania złącza słuchawkowego. Warto odnotować, że do naszej dyspozycji dostępny jest również equallizer, dzięki któremu dopasujemy barwę naszego dźwięku do naszych preferencji.

Czas zająć się teraz tym, na co pewnie większa część z Was czekała, czyli aparatami. Jak już wcześniej wspomniałem w specyfikacji, mamy tutaj dwa aparaty. Jeden z nich posiada mechaniczną zmianę przysłony, co jest rewolucją, jeżeli chodzi o wykonywanie zdjęć smartfonem. Fotki jakie nim wykonamy, są po prostu FANTASTYCZNE! Nie brakuje im szczegółowości, odwzorowanie kolorów jest idealne, o reszcie już nie wspominając. Z resztą zobaczcie sami ?. Odnotuje tylko, że nie zabrakło tu trybu manualnego, a przy tym zapisu zdjęć do formatu RAW.

Przykładowe zdjęcia – Samsung Galaxy S9+

Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na temat możliwości tych soczewek, zapraszam Was do Fototestu Tymka -> link.

5. Zabezpieczenia

Zabezpieczenia jakie pojawiły się w tym modelu, są takie same jak w jego poprzedniku. Jednak, gdybyście ich nie znali, opowiem Wam o nich. Standardowo znajdziemy tu skaner linii papilarnych, ale z tą różnicą, że został on przeniesiony. Osobiście wolałem jego poprzednie położenie. Według mnie było po prostu wygodniejsze. Oprócz tego, z przodu znajdziemy skaner tęczówki oka, który działa bardzo dobrze. Warto dodać, że Galaxy S9+ wspomaga się również funkcją odblokowywania twarzą, aby przy większym słońcu poprawić efektywność działania tego rozwiązania. Zadacie sobie teraz pytanie, czy istnieje możliwość oszukania tego zabezpieczenia? Już na nie odpowiadam – nie. Tak jak już wspomniałem, odblokowanie twarzą służy jako pomoc dla tęczówki oka, jednak… istnieje możliwość ustawienia go jako domyślny sposób odblokowania telefonu, i tu już ta możliwość oszukania może się pojawić.

6. Bateria

Koreański producent wyposażył swojego flagowca w baterię o pojemności 3500 mAh. Tutaj nie jest, aż tak kolorowo. Osobiście korzystałem z niego przy zmniejszonej rozdzielczości ekranu, ponieważ bateria leciała w mgnieniu oka. Po zmianie na FullHD+ długość pracy na jednym ładowaniu zdecydowanie się poprawiła, jednak nie jest ona idealna. Z resztą sami zobaczycie. Warto dodać, że w zestawie dostajemy szybką ładowarkę, więc jesteśmy w stanie o wiele sprawniej naładować nasz telefon.

Podsumowanie

Nie ma co mówić – Samsung Galaxy S9+ jest telefonem, który każdy chciałby mieć, ale nie każdego stać. Czy jednak jest sens wydawać taką kwotę? Osobiście uważam, że tak! Jest to świetny sprzęt, z którego aż chce się korzystać. Cenę jak zawsze możecie sprawdzić za pomocą linku -> cena.

W tym miejscu chciałbym Was zaprosić do innych recenzji, które znajdziecie na stronie oraz tych, które będą się pojawiać. Aby ich nie pominąć, użyjcie dzwonka, który wyświetla się Wam w lewym, dolnym rogu ?.

data-full-width-responsive="true"
Czytaj więcej
inkBOOK Calypso pierwszym e-czytnikiem z obsługą aplikacji Woblink