Trzecia godzina grania to moment, który zna chyba każdy, kto spędza wieczory przy komputerze – uszy zaczynają piec, pałąk uciska coraz mocniej, a headset, który na początku sesji wydawał się lekki, nagle waży jakby dwa razy więcej. Sam mam serdecznie dość ciężkich, zamkniętych konstrukcji, w których po kilku meczach zaczynam myśleć bardziej o własnych uszach niż o tym, co dzieje się na ekranie, dlatego na Sony INZONE H6 Air patrzyłem z dużą ciekawością.
Sony podeszło bowiem do tego problemu dość radykalnie. H6 Air waży zaledwie 199 gramów, ma otwarte muszle z perforowanego aluminium, a w środku pracują przetworniki wywodzące się ze studyjnych słuchawek MDR-MV1, z których korzystają realizatorzy dźwięku. Wszystko to w cenie 799 zł, co jak na sprzęt z takim rodowodem brzmi bardzo kusząco.
Za tę wygodę płaci się jednak nie tylko w złotówkach, bo H6 Air działa wyłącznie na kablu i praktycznie w ogóle nie odcina od otoczenia. Przez kilka tygodni grałem na nim na PC, zazwyczaj po dwie, trzy, a czasem i cztery godziny, zarówno w sieciowe strzelanki, jak i w gry fabularne, i wiem już, dla kogo jest to uczciwa wymiana, a komu lepiej będzie poszukać czegoś innego.
Sony INZONE H6 Air – specyfikacja
INZONE H6 Air to najlżejszy headset w historii serii INZONE, a zarazem pierwszy model w tej rodzinie z otwartą konstrukcją akustyczną. Sercem słuchawek są przetworniki o średnicy 40 mm, przeniesione ze studyjnych MDR-MV1 i przestrojone z myślą o grach, przez co dostały nieco mocniej zaakcentowany bas. Pasmo przenoszenia wynosi 10 Hz – 20 kHz, impedancja 28 Ω, a czułość 99 dB/mW, dzięki czemu słuchawki bez problemu napędzi zarówno komputer, jak i pad od konsoli czy smartfon.
Łączność jest wyłącznie przewodowa. W zestawie znajdziemy odłączany, mniej więcej dwumetrowy kabel zakończony wtykiem 3,5 mm oraz moduł USB-C, który pełni rolę zewnętrznej karty dźwiękowej. To właśnie on odpowiada za działanie 360 Spatial Sound for Gaming, a przy okazji zapamiętuje ustawienia korektora, co sprawia, że profil skonfigurowany na komputerze można bez problemu zabrać ze sobą na PS5 czy Switcha. Całość uzupełnia odłączany mikrofon kardioidalny na giętkim ramieniu, wyposażony w automatyczną kontrolę wzmocnienia.
Słuchawki ważą 199 gramów bez mikrofonu i w Polsce dostępne są w kolorze czarnym. W dniu publikacji recenzji Sony INZONE H6 Air kosztują 799 zł.
Budowa i komfort – 199 gramów, o których łatwo zapomnieć
W pudełku oprócz samych słuchawek znajdziemy kabel, mikrofon oraz wspomniany moduł USB-C, więc niczego tu nie brakuje. Lekki headset za 799 zł łatwo sobie wyobrazić jako plastikową zabawkę, jednak H6 Air robi zupełnie inne wrażenie. Muszle wykonano z perforowanego aluminium, które wygląda na delikatne, a w rzeczywistości jest sztywne i solidne, natomiast poduszki obszyto nylonową tkaniną, nieco szorstką w dotyku, ale za to przewiewną i niezsuwającą się z głowy.
Nie znajdziemy tu też podświetlenia ani agresywnych, „gamingowych” kształtów, przez co H6 Air bardziej przypomina sprzęt ze studia nagraniowego niż typowy headset dla graczy. Na głowie opiera się elastyczna opaska zawieszona pod pałąkiem, a rozmiar ustawia się za pomocą przycisków po obu stronach, z wyraźnie wyczuwalnymi przeskokami. Jedynym drobnym minusem jest brak jakichkolwiek oznaczeń na regulacji, przez co, jeśli słuchawek używa w domu ktoś jeszcze, po każdej zmianie trzeba je ustawiać od nowa.
Najważniejsze jest jednak to, jak H6 Air sprawdza się na głowie, a tutaj Sony trafiło w punkt. Moje sesje trwały zwykle od dwóch do czterech godzin, czyli dokładnie tyle, ile potrzeba, by cięższe headsety zaczęły dawać mi o sobie znać, a w przypadku H6 Air tego momentu po prostu nie było. Niedawno testowałem słuchawki ważące 320 gramów i przekonywałem, że ich wagi nie czuć. Różnica ponad 120 gramów jest tu jednak oczywista i już po kilkunastu minutach łatwo zapomnieć, że ma się cokolwiek na głowie.
Równie ważne jest to, że uszy nie mają się w czym zagrzać. Ciepło swobodnie ucieka przez perforowane muszle i tkaninowe poduszki, zamiast zbierać się pod ekoskórą, jak dzieje się to w większości zamkniętych konstrukcji. Do tego dochodzi lekki docisk oraz opaska, która rozkłada ciężar na większej powierzchni głowy, dzięki czemu słuchawki trzymają się pewnie, ale niczego nie ściskają. W tej cenie trudno o wygodniejszy headset.
Brzmienie i otwarta konstrukcja
Lekki headset często oznacza kompromis w jakości dźwięku, jednak w przypadku H6 Air trudno go usłyszeć. Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę po założeniu słuchawek, jest scena – szeroka i przestrzenna, z dźwiękiem budowanym wokół głowy, a nie w jej środku, co otwarta konstrukcja osiąga w naturalny sposób, bez pomocy jakichkolwiek algorytmów. Bardzo dobrze wypada również separacja, bo nawet w gęstym miksie da się bez wysiłku wyłowić pojedyncze dźwięki.
Bas jest wyraźnie obecny i potrafi uderzyć, ale nie zalewa reszty pasma, środek pozostaje czysty, a góra jest wyraźna i dobrze podkreśla detale. W sieciowych strzelankach przekłada się to przede wszystkim na lokalizację – kroki przeciwnika, przeładowanie broni czy ruch za ścianą łatwo przypisać do konkretnego kierunku, co dla kogoś grającego kompetytywnie jest cenniejsze niż jakikolwiek tryb „dla graczy”. W grach fabularnych liczy się z kolei klimat i właśnie tu najlepiej słychać, skąd pochodzą przetworniki, bo otoczenie brzmi naturalnie, a muzyka, dialogi i efekty mają swoje miejsce na scenie, zamiast zlewać się w jedną masę. Jeśli komuś domyślne strojenie nie przypadnie do gustu, w aplikacji INZONE Hub czeka dziesięciopasmowy korektor.
Ta sama otwarta konstrukcja, której H6 Air zawdzięcza przestrzenne brzmienie i chłodne uszy, ma jednak swoją drugą stronę. Dźwięk swobodnie ucieka na zewnątrz, a hałas z pokoju równie swobodnie trafia do środka, przez co przy średniej głośności osoba siedząca obok bez trudu usłyszy, w co gram, a ja usłyszę telewizor z drugiego końca pokoju. Izolacji od otoczenia praktycznie tu nie ma, bo tak po prostu działa każda otwarta konstrukcja i nie da się mieć przestrzennego brzmienia bez tej ceny.
Dlatego H6 Air ma sens przede wszystkim przy biurku, w cichym pokoju. Jeśli grasz w salonie, w którym obok leci telewizor, albo wieczorem obok śpiącej drugiej połówki, to nie ten adres i lepiej sprawdzi się zamknięty, bezprzewodowy headset, na przykład INZONE H9 II z tej samej rodziny. Podobnie jest z kablem, bo przy biurku dwumetrowy przewód specjalnie nie przeszkadza, ale osoby przyzwyczajone do tego, że mogą wstać i pójść z headsetem do kuchni, odczują tę zmianę od pierwszego dnia.
Mikrofon, aplikacja i dźwięk przestrzenny
Mikrofon to jeden z mocniejszych punktów H6 Air, przynajmniej jeśli chodzi o sam głos. Brzmi on pełno i naturalnie, bez płaskiego, „telefonicznego” charakteru, który znam z wielu headsetów, a giętkie ramię pozwala łatwo ustawić go przy ustach. Kiedy nie jest potrzebny, wystarczy go wypiąć, dzięki czemu H6 Air zamienia się w zwykłe, otwarte słuchawki.
Gorzej wypada odcinanie tła. Mikrofon łapie sporo dźwięków z otoczenia, od stukania klawiatury po rozmowy w pokoju, i choć kardioidalna charakterystyka miała to ograniczać, w praktyce przepuszcza więcej, niż bym chciał. Do grania ze znajomymi w zupełności to wystarczy, ale przy nagrywaniu materiałów albo rozmowach w hałaśliwym miejscu ten problem szybko da o sobie znać.
Na komputerze słuchawkami zarządza się przez aplikację INZONE Hub, w której znajdziemy korektor, profile dźwiękowe oraz ustawienia mikrofonu. Działa poprawnie, choć opcji nie ma tu wiele i jest to raczej podstawowy zestaw niż rozbudowane centrum dowodzenia. Za pośrednictwem modułu USB-C można włączyć także 360 Spatial Sound for Gaming, który mnie jednak nie przekonał. Scena faktycznie robi się większa, ale całość zaczyna brzmieć sztucznie, a przecież to właśnie naturalność jest największym atutem tych słuchawek, dlatego po kilku próbach wróciłem do zwykłego stereo i przy nim zostałem.
Sony przygotowało również profil RPG/Adventure, opracowany razem z sound designerami z PlayStation Studios, a nastawiony jest on na podkreślenie klimatu w grach fabularnych. Na plus zasługuje także to, że wszystkie profile zapisują się w module USB-C, więc po podpięciu go do konsoli nie trzeba niczego konfigurować od nowa.
Podsumowanie – wygoda, za którą płaci się nie tylko w złotówkach
Wracając do trzeciej godziny grania – z H6 Air przestała być dla mnie problemem. Niska waga, przewiewne muszle i lekki docisk sprawiają, że nawet po kilku godzinach myślę o grze, a nie o uszach, a do tego dostaję naturalne, przestrzenne brzmienie, które sprawdza się zarówno w strzelankach, jak i w grach fabularnych, oraz mikrofon dobrze oddający głos. Za 799 zł to bardzo dobry zestaw.
Nie jest to jednak headset pozbawiony kompromisów, a wszystkie wynikają z tego, czym H6 Air po prostu jest. Kabel przywiązuje do biurka, otwarta konstrukcja wymaga cichego pokoju, a mikrofon zbiera więcej tła, niż powinien. Jeśli te warunki pasują do Twojego stanowiska, H6 Air odwdzięczy się komfortem, o jaki w tej cenie naprawdę trudno.
Dla kogo są Sony INZONE H6 Air?
Sony INZONE H6 AirZalety
- bardzo lekkie (199 g) i wygodne nawet podczas kilkugodzinnych sesji
- uszy się nie grzeją dzięki otwartym muszlom i tkaninowym poduszkom
- szeroka scena i dobra separacja – przydatne w FPS-ach i w grach fabularnych
- naturalne strojenie oparte na przetwornikach ze studyjnych MDR-MV1
- dobra jakość głosu z odłączanego mikrofonu
- profile korektora zapisywane w module USB-C i przenoszone między platformami
- stonowany wygląd bez RGB
Wady
- mikrofon zbiera sporo dźwięków z otoczenia
- otwarta konstrukcja: dźwięk ucieka na zewnątrz, izolacji praktycznie brak
- tylko połączenie przewodowe
- 360 Spatial Sound brzmi sztucznie
- brak oznaczeń na regulacji pałąka
- skromne możliwości aplikacji INZONE Hub



