Blog poświęcony nowym technologiom, gdzie znajdują się recenzje ciekawych urządzeń.
Sony Xperia 1 VIII

Sony Xperia 1 VIII – fajnie, że jesteś. Szkoda, że tyle kosztujesz | Recenzja

Na co dzień korzystam z iPhone’a 16 Pro Max, więc przesiadka na Xperię była skokiem do zupełnie innego świata. Nie tylko dlatego, że to Android. Sony od lat robi telefony po swojemu: bez wcięcia w ekranie, ze złączem słuchawkowym, slotem na kartę microSD i fizycznym przyciskiem migawki. Reszta rynku po kolei wyrzucała te rzeczy z kolejnych generacji, a Japończycy uparcie je zostawiali. Trudno tego nie lubić.

Xperia 1 VIII trafiła do mnie na trzy tygodnie jako egzemplarz wypożyczony od Sony i przez cały ten czas była moim głównym telefonem. Sprawdzałem ją tak, jak korzystam z telefonu na co dzień: social media, zdjęcia, muzyka, rozmowy, nawigacja w samochodzie. Bez benchmarków i laboratoryjnych tabelek. Po prostu telefon w kieszeni.

Po trzech tygodniach zostało mi w głowie jedno zdanie: to ciekawy telefon, ale za 6499 zł konkurencja daje więcej, lepiej, a niekiedy nawet taniej. Skąd taki wniosek, skoro Xperia tyle rzeczy robi dobrze? O tym poniżej.

Sony Xperia 1 VIII – specyfikacja

  • Ekran – 6,5″, LTPO OLED, 1080 × 2340 px (19,5:9), 120 Hz, HDR
  • Procesor – Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5, Adreno 840
  • Pamięć – 12 GB RAM, 256 GB (testowany wariant), microSD do 2 TB
  • Aparat główny – 48 Mpx, f/1.9, 24 mm, matryca 1/1,35″, OIS
  • Teleobiektyw – 48 Mpx, f/2.8, 70 mm (ok. 3x), matryca 1/1,56″, OIS
  • Ultraszeroki kąt – 48 Mpx, f/2.0, 16 mm
  • Aparat przedni – 12 Mpx, f/2.0
  • Audio – głośniki stereo, złącze 3,5 mm, Bluetooth 6.0
  • Bateria – 5000 mAh, ładowanie 30 W przewodowo, 15 W bezprzewodowo
  • Wymiary i masa – 162 × 74 × 8,3 mm, 200 g
  • Odporność – IP65/IP68, Gorilla Glass Victus 2 z przodu

Plecki, których nie chce się odkładać

Pierwsze zaskoczenie przyszło, zanim jeszcze włączyłem telefon. Xperia 1 VIII nie ma z tyłu typowej, gładkiej tafli szkła. Formalnie nadal jest to szkło, ale wykończone w matową, chropowatą teksturę, która w dotyku przypomina bardziej tworzywo sztuczne niż to, do czego przyzwyczaiły nas inne flagowce. Czegoś takiego w telefonie jeszcze nie widziałem – i nie tylko ja, bo każdy, komu dałem Xperię do ręki, w pierwszej kolejności komentował właśnie plecki.

Efekt jest prosty: telefon nie jest śliski. Nie miałem obawy, że wyślizgnie mi się z ręki, nie zbiera odcisków palców tak jak szkło i nie sunie po stole. Po iPhonie, który bez etui potrafi zachowywać się jak kostka mydła, była to naprawdę miła odmiana. Uważam, że to jedna z tych drobnych rzeczy, które realnie wpływają na to, jak korzysta się z telefonu każdego dnia. Sony Xperia 1 VIII

Druga rzecz to proporcje. Xperia jest wyraźnie węższa niż mój 16 Pro Max, przez co obsługa jedną ręką jest po prostu wygodniejsza, a chwyt pewniejszy. 200 gramów i 8,3 mm grubości nie robią z niej lekkiego telefonu, ale w kieszeni nie przeszkadza. Sony nie porzuciło też wydłużonego formatu ekranu, a razem z brakiem wcięcia daje to czysty front, na którym nic nie zasłania treści.

Na prawej krawędzi znajdziemy komplet przycisków: regulację głośności, przycisk zasilania ze skanerem linii papilarnych oraz dwustopniowy przycisk migawki. Ten ostatni jest pomocny, gdy chcemy szybko złapać kadr w poziomie, i faktycznie z niego korzystałem. Nie jest to jednak rzecz, bez której nie potrafiłbym już żyć – częściej i tak stukałem w ekran. Do tego dochodzą złącze słuchawkowe 3,5 mm oraz tacka, która obok karty SIM przyjmuje kartę microSD. W 2026 roku to już prawie egzotyka i jeden z powodów, dla których część osób w ogóle patrzy w stronę Xperii.

Skaner, który częściej przegrywał z PIN-em

Tutaj zaczęły się moje problemy. Sony konsekwentnie umieszcza czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania na prawej krawędzi. Dla osoby praworęcznej to prawdopodobnie żaden temat. Ja jestem leworęczny i telefon częściej trzymam w lewej ręce, więc do przycisku sięgałem pod niewygodnym kątem, palcem, który akurat był wolny. Ciężko było mi się do tego przyzwyczaić, a poprawność skanowania nie była w moim przypadku rewelacyjna. Skończyło się tak, że przez większość testów częściej wpisywałem PIN, niż przykładałem palec.

Wspominałem o tym samym problemie przy okazji Xperii 5 II i od tamtej pory niewiele się zmieniło. Co gorsza, nie ma tu żadnej alternatywy – Xperia 1 VIII nie oferuje odblokowywania twarzą. Dlaczego? Nie mam pojęcia. W telefonie za 6499 zł spodziewałbym się przynajmniej wyboru. Sony Xperia 1 VIII

Ekran, do którego nie mam się o co przyczepić

Z wyświetlaczem jest dokładnie odwrotnie. To 6,5-calowy OLED z odświeżaniem 120 Hz i przy tej matrycy nie mam żadnych uwag. Animacje systemu są bardzo płynne, przewijanie Instagrama czy stron w Chromie nie łapie żadnych zacięć, a obraz jest jasny, żywy i pełen kolorów. Sony od lat potrafi robić ekrany i tutaj po prostu to potwierdza.

Brak wcięcia i otworu na aparat ma znaczenie, bo przy filmach i grach nic nie wchodzi w kadr. Jeżeli ktoś ceni sobie wyświetlacz bez kompromisów, to Sony wciąż robi to po swojemu i robi to dobrze. Sony Xperia 1 VIII

Android wg Sony, czyli bez przeładowania

I tu zaczynają się lekkie schody, chociaż niekoniecznie z winy Sony. Android nie jest moim ulubionym systemem i po trzech tygodniach z Xperią zdania nie zmieniłem. Ma swoje zalety i swoje wady, a to, czy Wam podejdzie, zależy przede wszystkim od tego, z czego korzystacie dzisiaj.

Samej nakładce Sony trudno jednak cokolwiek zarzucić. Nie jest przesadnie przeładowana, nie ma tu tony zbędnych aplikacji ani natrętnych powiadomień od producenta. Dla części osób będzie to miało ogromne znaczenie, bo Xperia jest tutaj bliżej czystego Androida niż większość konkurencji. Ciekawym dodatkiem jest boczny sensor, czyli dodatkowe akcje i skróty uruchamiane gestem na krawędzi ekranu, które można ustawić pod siebie.

Z wydajnością nie ma dyskusji. Snapdragon 8 Elite Gen 5 i 12 GB RAM sprawiają, że telefon działa płynnie bez względu na to, co się na nim robi. Przez cały okres testów nie złapałem żadnego zacięcia ani niespodziewanego przeładowania aplikacji. Rozmowy były w porządku, na zasięg nie mogłem narzekać, a Android Auto w samochodzie łączyło się bez problemu.

Jedyny zgrzyt to Bluetooth. Z jednymi ze słuchawek, które chciałem sparować, Xperia miała problem z samym nawiązaniem połączenia. Trudno mi ocenić, czy to wina mojego egzemplarza, telefonu jako takiego, czy akurat tych słuchawek – inne urządzenia, w tym Android Auto, działały normalnie. Odnotowuję, ale nie robię z tego zarzutu wobec modelu.

Aparat lepszy niż kiedyś. Pytanie, czy to wystarczy

Aparat to obszar, w którym Sony ma najwięcej do udowodnienia, bo od firmy robiącej Alphy i obiektywy oczekuje się po prostu więcej niż od innych. W Xperii 1 VIII mamy trzy matryce po 48 Mpx: główną z optyczną stabilizacją, ultraszerokokątną oraz teleobiektyw o ogniskowej 70 mm (około 3x), który dostał matrycę 1/1,56″ – według Sony fizycznie około czterokrotnie większą niż w poprzedniku. Do tego optyka ZEISS i, jak zwykle u Sony, rozbudowane tryby ręczne dla tych, którzy chcą sami ustawiać czas naświetlania, ISO czy ostrość.

I to widać. Jakość zdjęć względem poprzednich Xperii wyraźnie się poprawiła. Telefonem można zrobić naprawdę fajne fotografie: z dużą ilością szczegółów, żywymi kolorami i ładnym, naturalnym bokeh. Zdjęcia mają prawo się podobać i spokojnie nadają się nie tylko na social media. Korzystałem ze wszystkich trzech obiektywów bez konkretnego scenariusza – tak, jak wychodziło w codziennych sytuacjach – i wracałem z materiałem, którego nie musiałem się wstydzić.

Mimo wszystko odnoszę wrażenie, że na rynku jest o wiele więcej ciekawszych urządzeń, które w fotografii biją ten model. Nie twierdzę, że jest źle. Twierdzę, że jak na markę Sony, znaną ze świetnych aparatów i obiektywów, można było spodziewać się o wiele więcej. Jeżeli jesteście zapalonymi fotografami mobilnymi i aparat jest dla Was pierwszym kryterium wyboru telefonu, to raczej nie celowałbym w Xperię 1 VIII. Jeżeli aparat ma po prostu robić dobre zdjęcia, swoją robotę wykona.

AI w aparacie, na które trzeba uważać

Największą nowością, którą Sony chwaliło się przy premierze, jest asystent AI w aparacie. Analizuje on kadr i podpowiada, jak poprawić zdjęcie: kolory, ekspozycję, rozmycie tła. Brzmi dobrze i są momenty, w których faktycznie działa – podpowiedź daje fajny rezultat, a zdjęcie wygląda lepiej niż z automatu.

Problem w tym, że działa to dość kapryśnie. Zdarzało się, że AI zamiast poprawić zdjęcie, po prostu je psuło – najczęściej przez ustawienie zbyt dużej jasności. Korzystając z tej funkcji, zdecydowanie patrzyłbym na to, co wypluwa, zanim skasuje się oryginał. Tym bardziej że ten sam efekt, a niekiedy nawet lepszy, można uzyskać samemu w dowolnej aplikacji do edycji zdjęć. Miło, że jest, ale nie jest to argument, dla którego kupiłbym ten telefon.

Dźwięk czysty i donośny, ale bez dołu

Głośniki stereo w Xperii grają czysto i donośnie. Do filmów, YouTube’a i podcastów są w zupełności wystarczające. Brakuje im jednak dolnych partii – bas jest raczej zaznaczony niż obecny, więc miłośnicy głębszego brzmienia nie będą zachwyceni. Jest nieźle, ale nie najlepiej.

Ważniejsze jest coś innego. Xperia 1 VIII jako jeden z nielicznych flagowców nadal ma złącze słuchawkowe 3,5 mm. Możemy więc bez żadnej przejściówki podłączyć klasyczne słuchawki przewodowe. Jeżeli macie w szufladzie dobre słuchawki z kablem, tutaj wciąż mają sens. Sony Xperia 1 VIII

Bateria bez tabelki, ale i bez stresu

Powiem od razu: nie mam dla Was dokładnych danych o czasie pracy na ekranie. Mogę za to opisać, jak to wyglądało w praktyce. Telefon przez większość testów pracował na Wi-Fi, a jego praca była stabilna. 5000 mAh to nie jest mało i Xperia często wytrzymywała cały dzień na jednym ładowaniu. Bywało jednak różnie – zdarzały się dni, w których energii po prostu brakowało.

Wtedy z pomocą przychodziło szybkie ładowanie. Sony deklaruje 30 W przewodowo, czyli około 50% w pół godziny, i w praktyce wystarczało to, żeby przed wyjściem z domu dobić telefon do sensownego poziomu. Jest też ładowanie bezprzewodowe. Trzeba tylko pamiętać o jednym: w pudełku nie znajdziecie ładowarki. Przy telefonie za 6499 zł nadal trudno mi to przełknąć, nawet jeśli reszta branży robi dokładnie to samo.

Sony Xperia 1 VIII – podsumowanie

Xperia 1 VIII to telefon, który faktycznie działa płynnie, ma świetny wyświetlacz, przyzwoity aparat i niezły system audio. Do tego dochodzą rzeczy, których u konkurencji już nie ma: złącze słuchawkowe, karta microSD, przycisk migawki, ekran bez wcięcia i plecki, których nie chce się odkładać. Sony dalej robi telefon po swojemu i jest w tym coś sympatycznego.

Problem zaczyna się przy cenie. 6499 zł to bardzo dużo, a konkurencja poszła na tyle do przodu, że Sony przegrywa z nią pod kilkoma aspektami – przede wszystkim w aparacie, który jak na tę markę powinien być najmocniejszą stroną, a jest tylko dobry. Do tego dochodzą drobne, ale codzienne irytacje: skaner linii papilarnych, który u mnie częściej przegrywał z PIN-em, brak odblokowywania twarzą i kapryśne AI w aparacie.

W tej cenie na rynku znajdziecie urządzenia, które będą lepszym wyborem. Fajnie, że Xperia 1 VIII jest, bo dzięki niej ktoś jeszcze pamięta o tych, którzy chcą jacka i karty pamięci. Szkoda tylko, że tyle kosztuje.

Dla kogo?

Dla fanów marki, którzy nie wymagają od telefonu bardzo dużo i cenią to, że Sony robi rzeczy po swojemu. Dla osób, którym zależy na złączu słuchawkowym, karcie microSD i ekranie bez wcięcia. Gorzej dla tych, którzy wiedzą, czego potrzebują, i po rozeznaniu się na rynku zobaczą, że to samo – a niekiedy więcej – mogą dostać taniej. I zdecydowanie nie dla zapalonych fotografów mobilnych.

Zalety

  • płynne działanie
  • bardzo dobry wyświetlacz
  • nietuzinkowe wykończenie plecków
  • złącze słuchawkowe i slot microSD
  • lekka nakładka na Androida

Wady

  • cena
  • skaner linii papilarnych - brak możliwości odblokowywania twarzą
  • AI w aparacie potrafi być figlarne
  • dobre, ale nie rewelacyjne głośniki